„Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.” (Mt 12, 30)
Czasem w trybach życia zaczyna zgrzytać piach, który utrudnia mu każdy kolejny ruch i rozprasza jego bieg. Piach rozproszenia potrafi doskwierać, gdyż jego małe „drobiny” przenikając stopniowo do życia, stają się zmorą, przed którą trudno się opędzić i która ostatecznie to życie rozprasza.
Co wznieca ten piach rozproszenia? Kiedy dzieje się tak, że ktoś rozprasza zamiast zbierać z Jezusem? Istnieje wiele przyczyn mniej lub bardziej widocznych. By dostrzec jedną z tych mniej widocznych, trzeba przyjrzeć się obszarowi tożsamości człowieka.
Czy nie oczekuje się od gleby, że będzie dawała roślinom wzrost, od dnia, że da im światło, a od lata, że zapewni im dojrzewanie? Jeśli dzień nie będzie dawał roślinom światła, to czy będzie nazywać się dniem, jeśli gleba nie zapewni im wzrostu, to czy będzie można ją nazywać glebą, a lato, jeśli nie przyniesie dojrzewania – czy będzie nazywać się latem? Z człowiekiem jest podobnie – istnieją powinności, które są wytyczane przez jego stan, zdolności i możliwości, a te wpisują się w przestrzeń jego tożsamości. Jednak gdy człowiek te powinności neguje, wtedy w każdą zanegowaną przestrzeń dostaje się piach i stopniowo zasypuje obszary, które pozwalały mu określać kim jest. Wraz z wagą tych powinności rośnie siła, która miotąc piachem sypie go w życie innych ludzi – opóźnia albo uniemożliwia wzrost, zasłania światło, odbiera potrzebne ciepło. Człowiek, który rozprasza, zasłania ten fakt argumentem, że przecież coś zbiera, rzecz w tym, że nie robi tego z Jezusem. Dlatego cokolwiek by nie zbierał, gromadzi piach.
Często nie przywiązuje się wagi do działania piachu, a tymczasem piach będąc sypką masą działa każdą swoją cząsteczką – wyjaławia bytowanie, odbiera życiu zapał, siły i pokój.
Piach rozproszenia potrafi tak wtopić się w rzeczywistość, że ludzie mówią: takie jest życie. Tymczasem rozpraszanie nie jest przypadłością życia, lecz jest to wynik porzucenia zbierania z Jezusem.
⇒ Wesprzyj ⇐