Na ścieżkach egzystencji

Egzystencjalne dylematy w świetle Nowego Testamentu

Zachować życie

Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mk 8, 35-37)

Czasem człowiek nie traktuje tych słów z należną im powagą, macha na nie ręką i na różne sposoby usiłuje „zachować swoje życie”. Chce jednak czuć się w swoich posunięciach usprawiedliwionym, więc dokonuje pewnego manewru: zaczyna traktować życie w kategorii gry. Prędko więc znajduje dla siebie miejsce przy szachownicy i rozstawia na niej swoje figury. Szachownica to pole, na którym ma sobie ugrać to, co zamierzył. Na stole, obok szachownicy, położył bilet na pociąg i telefon z wyświetlonym, ale nie wybranym numerem. Z oddali słyszy zegar wybijający upływające godziny, ale uważa to za nieistotne dla gry. Stał się graczem, co znaczy, że jego perspektywa sięga tylko pola szachownicy, a jego punktem odniesienia jest wizja człowieka, którego musi wymanewrować – w ramach swojej taktyki przewiduje różne zagrywki i szachowe posunięcia.

Gdy robił kolejny ruch na planszy, usłyszał jak zegar wybił po raz dwunasty i zrozumiał, że to koniec. Ogarnął go szok, bo gra została przerwana, a przecież był przekonany, że upływające godziny nie miały z nią nic wspólnego. Pragnął zachować swoje życie, a tymczasem położył je na szali, teraz już nic nieznaczącej, rozgrywki. Teraz pozostał tylko pusty stół, a na nim bilet, który już stracił ważność i telefon z nieodebranym połączeniem.

Człowieka, który zasiada przy planszy ogranicza perspektywa gry – nie dostrzega on już wielu rzeczy: gra wciąga go tak, że nic nie jest dla niego na tyle ważne, by od niej odchodził, zaś drugiego człowieka widzi jako przeciwnika w grze, stąd też przyjęte reguły gry, pozwalają mu bez oporu w niego uderzać. Traktuje życie jak grę, ale w tej wizji brakuje pola dla duszy. Jeśli więc, usiłując zachować swoje życie, zaprzepaści duszę, to co mu pozostanie?

Powaga ewangelicznych słów o duszy, to powaga, od której zależy życie. Człowiek może zlekceważyć tę powagę, ale przez to lekceważy swoje życie. Może je zyskać albo może je stracić – czy nie powinno przenikać do głębi, jaka w tym tkwi powaga?

 

Wesprzyj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *