„Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: «Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe». Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: «Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!» Drugi rzekł: «Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!» Jeszcze inny rzekł: «Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść». (…) Albowiem powiadam wam: «Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty».” (Łk 14, 17-20.24)
Miej mnie za usprawiedliwionego, nie mogę – ile za tymi słowami może kryć się zła: ilu zlekceważonych i zignorowanych ludzi, ilu odprawionych z kwitkiem, zostawionych samym sobie, ilu nie wysłuchanych, ilu odrzuconych. I nie chodzi w tym usprawiedliwianiu się o jakieś kłamstwa – czy jeden z wymawiających się faktycznie nie nabył pola, albo czy drugi faktycznie nie kupił wołów? Kupili.
Prawdziwe fakty pozwoliły wymawiającym się myśleć, że faktycznie są usprawiedliwieni. Nie dostrzegali, że ich usprawiedliwienie wcale nie czerpało z prawdziwości faktów, ale z oporu ich woli. Znaleźli sobie tylko przyczynę dla odrzucenia zaproszenia. Niech więc każdy dobrze pomyśli, zanim odpowie: nie mogę, miej mnie za usprawiedliwionego.
⇒ Wesprzyj ⇐
2 komentarze
Ppp
To, co dla jednego będzie ważne, dla innego nie – i odwrotnie. Dlatego uważam, że decydująca powinna byc jednak PRAWDA – kto ją mówi, ten jest usprawiedliwiony. Jakiś purysta może uważać, że moje usprawiedliwienie jest błache i niewystarczające, ale to tylko jego opinia. Dopóki mi nie udowodni, że skłamałem – powinien milczeć.
Zwłaszcza, jesli generalnie wypełniam swoje obowiązki i tylko raz na jakis czas się wymawiam z powaznych przyczyn.
Pozdrawiam.
Anna Wieluniecka
Nie chodzi tu o to, żeby ktoś komuś czynił wyrzuty – nie chodzi o osąd.
Prawdą można posługiwać się w sposób instrumentalny: gdy ktoś odmawia komuś pomocy, bo kupił już sobie bilet do kina i nie chce zrezygnować z obejrzenia filmu, to czy nie jest prawdą, że ma kupiony bilet i że chce iść do kina? Jednak przyczyną odmowy pomocy nie jest tu prawda, ale opór woli – może przecież pomóc, ale nie chce.
Jeżeli prawdą nie rządzi porządek miłości, może ona stać się narzędziem do wymawiania się. Pytanie w tym wypadku nie dotyczy tego, czy ktoś kłamie czy nie, ale co kocha bardziej: bliźniego czy kino.
Pozdrawiam.