„I ujrzałem wychodzące z paszczy Smoka i z paszczy Bestii, i z ust Fałszywego Proroka trzy duchy nieczyste jakby ropuchy; a są to duchy czyniące znaki – demony, które wychodzą ku królom całej zamieszkanej ziemi, by ich zgromadzić na wojnę w wielkim dniu wszechmogącego Boga. Błogosławiony, który czuwa i strzeże swych szat, by nago nie chodzić i by sromoty jego nie widziano.” (Ap 16, 13-15)
Przytoczony fragment Apokalipsy nie mówi o ubraniu w ogóle, ale o szczególnego rodzaju szatach, o których w innym miejscu jest napisane, że otrzymuje się je od Boga (por. Iz 61,10; Ap 3,18). Przestroga, o której mowa w tym fragmencie, pojawia się w momencie, w którym duchy nieczyste wychodzą z paszczy Smoka, z paszczy Bestii i z ust Fałszywego Proroka. Kontekst ten pozwala zrozumieć, że szaty pochodzące od Boga chronią człowieka przed zwiedzeniem pochodzącym z ust zła, dlatego człowiek powinien strzec tych szat.
Zwodzenie złych duchów jest przekonujące, bo argumentami dla ich przewrotnej mowy są znaki. Chcą działać powszechnie i pozyskać ludzi, by zebrać ich razem i stawić przeciwko Bogu. To jest zadaniem tych złych duchów – zjednoczyć ludzi w złym. Dlatego chcą oswoić ludzi ze swoją ohydą i sprawić, by stali się do nich podobni, a potem wmówić im, że ten zohydzony obraz człowieka jest zupełnie naturalny.
Sprawność umysłu, logika myślenia, wiedza i orientacja na nic się nie zdadzą wobec propagandy złowieszczego „rechotu”. Jedyną skuteczną obroną jest szata otrzymana od Boga, a jedynym zadaniem człowieka jest jej strzec. Jak strzec tych szat? Przez zaufanie Bogu, bo tylko wtedy człowiek nie jest zdany wyłącznie na ludzkie siły, które nie wiele mogą wobec podstępów złego ducha. W akcie zaufania Bogu człowiek powierza siebie Bożej opiece, a Bóg – chroniąc jego los od zguby – wprowadza go w przestrzeń swojej Opatrzności.
Jednak to, czy człowiek faktycznie zaufał Bogu, czy tylko tak mówi, rozstrzyga się, gdy musi zdecydować czy dochowa posłuszeństwa Bogu. Człowiek posłuszny Bogu nie słucha i nie przyjmuje słów fałszywej mowy, bo jego ucho zawczasu rozpoznaje „rechot”. Nie daje sobie wmówić, że szata zbawienia nie jest mu do niczego potrzebna, ani że czujność można zastąpić zaufaniem wobec sprzymierzeńców ropuch. Człowiek, który zlekceważył posłuszeństwo Bogu, nawet gdy zobaczy paszczę, nie czuje zagrożenia, bo go „ropuchy” uspokajają, że to naturalny widok. Staje się człowiekiem zwiedzionym, człowiekiem bez szat od Boga, którego nagość ujawnia, że jest podobny do ropuch, co jest oznaką hańby i odrazy.
Zaś człowiek, który strzeże swych szat, nie ulegnie zwiedzeniu, bo chronić go będzie szata, którą otrzymał od Boga. Nie grozi mu to, że od zalewu fałszywej mowy, sam zacznie „rechotać”.
⇒ Wesprzyj ⇐